"Nadzieja bierze mnie w ramiona i trzyma w swoich objęciach, ociera mi łzy i mówi, że dziś, jutro, za dwa dni wszystko będzie dobrze, a ja jestem na tyle szalona, że ośmielam się w to wierzyć"
Piękny cytat, nieprawdaż?
Jeden z licznych, które możemy znaleźć w trylogii, rozpoczynającej się powieścią zatytułowaną "Dotyk Julii".
Czytałam tą książkę z dziesięć razy, a za każdym razem płaczę coraz bardziej, i przywiązuję się do postaci jeszcze bardziej.
Naprawdę, zakochałam się w tej książce, od pierwszego rozdziału.
Zakochałam się w Adamie, Aaronie, Kenjim.
Julia jest dla mnie jak siostra.
Bohaterowie są z tych,. w których można się zakochać, można znienawidzić, można przez nich płakać, ale nie da się o nich zapomnieć.
Mimo, że czytałam wiele książek o tematyce postapokaliptycznej przyszłości, ta się wyróżnia.
W każdym zdaniu, niemalże czułam żal i ból głównej bohaterki.
"- Chcę być tym przyjacielem, w którym się beznadziejnie zakochasz. Tym, którego weźmiesz w ramiona i do swojego łóżka, i do osobistego świata w swojej głowie. Takim przyjacielem chcę być - mówi. - Takim, który zapamięta rzeczy, które mówisz, i kształt twoich ust, kiedy je mówisz. Chcę znać każdą krzywiznę, każdy pieg, każde drżenie twojego ciała, Julio [...] Chcę wiedzieć, gdzie cię dotykać - mówi - Chcę wiedzieć, jak cię dotykać. Chcę wiedzieć, jak cię przekonać, żebyś stworzyła uśmiech tylko dla mnie. [...] -Chcę być twoim przyjacielem - mówi - Chcę być twoim najlepszym przyjacielem."
Główną bohaterką "Dotyku Julii" jest tytułowa postać, a mianowicie - Julia Ferrars, dziewczyna, która zabija dotykiem.
Poznajemy ją, gdy odsiaduje już któryś tam miesiąc w psychiatryku, czekając na koniec tej udręki.
W jej celi pojawił się Adam, chłopak z pięknymi, błękitnymi niczym morze oczami, z którym po raz pierwszy od wielu lat nawiązuje bliższą więź.
Później trafia do Instytutu Odnowy, a sektorem w którym znajduje się baza, do której ją przeniesiono, jest Aaron Warner, syn głownodowodzącego Parisa Warnera.
"-Idź spać.
-Idź do diabła.
Zgrzyta zębami. Idzie do drzwi.
-Jestem już w połowie drogi".
W końcu udaje jej się z Adamem uciec z Instytutu, a ona jest w nim szaleńczo zakochana, jak przystało na bohaterkę tego gatunku - naiwna, miła i niewinna.Między wierszami, raz na stronę, przez pierwsze kilka rozdziałów przewija nam się mój mąż, a mianowicie Kenji Kishimoto - super zabawny, super przystojny, idealny, mądry, wspaniały i... Azjatycki *-*
Jeszcze w międzyczasie pojawia się James - młodszy brat Adasia, który jest takim małym skurczykotem (Kenji raz dał mu prochy nasenne, bo dzieciak nie chciał ogarnąć dupy xd)
Ogółem, całą książkę darze niebywałą sympatią, a za każdym razem, gdy ją czytam, moje serducho wypełnia się dziwną nostalgią.
oceniam ją 10/10
lel, 3/4 książek, które tu recenzuję to 10/10 xDD
Chociaż nie... Startera akurat zhejcę....
W każdym razie - CZYTAJCIE! NIE WAŻCIE SIĘ PO NIĄ SIĘGNĄĆ! ZACHWYCAJCIE SIĘ TYM ARCYDZIEŁEM *-*
Dobsz, to już konie.
Raczej...
Tak, raczek koniec ^^
Bai bai...
Arisa
ps. Jednak jeszcze nie koniec xDD
NIE TYKAJCIE MOJEGO KENJI'EGI -,-

Jak wiesz, "Dotyku Julii" (jeszcze) nie czytałam, ale- co również wiesz xD - mam na liście; ) kiedyś przyjdzie na nią kolej, zwłaszcza dlatego, że Cyzia się już niecierpliwi xD. A co do Kenji'ego - kolejny Azjatka, który ci się podoba ;/. Oh, Joanno xD (ups, Ariso...)
OdpowiedzUsuń